Moje jesienne Marzenie – przez okienne przeszklenie widać panoramę Tatr, szczyt Świnicy i Kasprowego Wierchu

Dość częsta sytuacja – próby wymyślenia przełomowej strategii w tym samym biurze, w którym na co dzień rozwiązuję bieżące problemy, zazwyczaj kończy się fiaskiem?

Zastanawiam się, dlaczego?

Podobno mózg silnie wiąże fizyczną przestrzeń z określonymi schematami myślowymi. To samo miejsce, biurko, fotel biurowy odpala te same połączenia synaptyczne. Jeśli mam myśleć nieszablonowo, muszę zmienić architekturę miejsca, środowiska.

Bukowina Tatrzańska połączona z wymagającym wyjściem na Rusinową Polanę potem Gęsią Szyję tworzy idealne warunki dla procesu resetowania głowy.

Dlaczego?

Rano zmuszam organizm do wysiłku fizycznego w surowym, tatrzańskim klimacie. A wieczorem siadam w przeszklonej strefie domku z widokiem na Tatry Wysokie, Mój mózg przełącza się w stan wypoczynku ale i fazę, w której podświadomość bez wysiłku łączy pozornie odległe kropki.

W tym stanie rodzą się pomysły warte miliony. Myślę, że warto 🙂